Etykiety

niedziela, 4 października 2015

Winnetou

29 Września 2015
Myślałem, że to ja będę szedł za znakomitym tropicielem i przyglądając się, sączył jak gąbka nauki, a tu nie... Podano mi garść zielonych zrywek, równie zielona dużą tubę na szyję oraz niezaładowanego ciężkiego sztucera. Kazano iść przodem :( 
Ruszyłem czując na sobie wzrok “Prześladowcy” :)

Rozpocząłem swój “taniec”. Wzrokiem robię zdjęcie niczym Sony DSC HX miejsca gdzie moja ciężka stopa ma musnąć ziemi leciutko na paluszkach jak baletnica, a ułamek sekundy później wzrok pracuje niczym skaner, rejestrując przestrzeń między 10-tą a 14-tą. Resztą terenu zajmują się moje uszy. Płynąc jak surfer po falach ściółki i balansując ciałem jak osiemnastek, staram się czuć chłód powietrza na licu, idę wzdłuż trasy wyznaczonej przez wcześniej rozwieszone zielone zrywki. Czas stanął w miejscu, więc nie wiem po upływie jakiego, słyszę szeptem – dalej idziesz sam. pamiętaj o znaczeniu każdego zakrętu. Pozbywając się sztucera, pełen obaw i niepokoju, ruszam samotnie w dalszy rejs za gęste pierwsze zarosła, by niewidoczny wyciągnąć z kieszeni smartfona i zaznaczyć swoją lokalizację :) Przezorności nigdy za wiele :) Gdy dalsza cicha droga kończy się, a może zaczyna potrójnym rozgałęzieniem, zaczynam mieć wątpliwości – w którą udać się stronę? Z pozycji klęczącej przechodzę w leżącą i puszczając z dłoni wysuszone nasionka trawy, by “porwał” je wiatr, dokonuję wyboru. Już ponownie w pozycji “Moja wina. moja bardzo wielka wina” mój “skaner” dostrzegł jakieś chwilowe anomalia na końcu jednej z przecinek. Wzrok z automatu przesunął się na sąsiednia i Bingo! Coś przemknęło poprzecznie w kierunku trzeciej. Wojskowa pozycja do strzału z pozycji klęczącej opanowana jeszcze w armii, aparat “odbezpieczony” i skierowany na 3/4 trzeciej przecinki – JEST GOTOWOŚĆ!!! Najpierw wynurza się sama głowa z rogami, a za nią już cała reszta. CYBER-SHOT!!! “Młodziak” nasyciwszy swą ciekawość, czmychnął w gąszcz, a ja czując dumę również czuję swoje serce :)