29 Września 2015
Myślałem, że to ja będę szedł za znakomitym tropicielem i przyglądając się,
sączył jak gąbka nauki, a tu nie... Podano mi garść zielonych zrywek, równie
zielona dużą tubę na szyję oraz niezaładowanego ciężkiego sztucera. Kazano iść
przodem :(
Ruszyłem czując na sobie wzrok “Prześladowcy” :)
Rozpocząłem swój “taniec”. Wzrokiem robię zdjęcie niczym Sony DSC HX
miejsca gdzie moja ciężka stopa ma musnąć ziemi leciutko na paluszkach jak
baletnica, a ułamek sekundy później wzrok pracuje niczym skaner, rejestrując
przestrzeń między 10-tą a 14-tą. Resztą terenu zajmują się moje uszy. Płynąc jak
surfer po falach ściółki i balansując ciałem jak osiemnastek, staram się czuć
chłód powietrza na licu, idę wzdłuż trasy wyznaczonej przez wcześniej
rozwieszone zielone zrywki. Czas stanął w miejscu, więc nie wiem po upływie
jakiego, słyszę szeptem – dalej idziesz sam. pamiętaj o znaczeniu każdego
zakrętu. Pozbywając się sztucera, pełen obaw i niepokoju, ruszam samotnie w
dalszy rejs za gęste pierwsze zarosła, by niewidoczny wyciągnąć z kieszeni
smartfona i zaznaczyć swoją lokalizację :) Przezorności nigdy za wiele :) Gdy
dalsza cicha droga kończy się, a może zaczyna potrójnym
rozgałęzieniem, zaczynam mieć wątpliwości – w którą udać się stronę? Z pozycji
klęczącej przechodzę w leżącą i puszczając z dłoni wysuszone nasionka trawy, by
“porwał” je wiatr, dokonuję wyboru. Już ponownie w pozycji “Moja wina. moja
bardzo wielka wina” mój “skaner” dostrzegł jakieś chwilowe anomalia na końcu
jednej z przecinek. Wzrok z automatu przesunął się na sąsiednia i Bingo! Coś
przemknęło poprzecznie w kierunku trzeciej. Wojskowa pozycja do strzału z
pozycji klęczącej opanowana jeszcze w armii, aparat “odbezpieczony” i skierowany
na 3/4 trzeciej przecinki – JEST GOTOWOŚĆ!!! Najpierw wynurza się sama głowa z
rogami, a za nią już cała reszta. CYBER-SHOT!!! “Młodziak” nasyciwszy swą
ciekawość, czmychnął w gąszcz, a ja czując dumę również czuję swoje serce
:)
