Początek września, to ostatni dzwonek na przygotowania do obserwacji
Rykowiska. Zapadła decyzja o budowie jeszcze jednej półki na terenie
przeznaczonym do wycinki. Aby dojechać tam terenówką najpierw musiał przygotować
drogę ciężki sprzęt, ale o tym później. Kilka godzin i półeczka stoi. Nęcisko
gotowe – podano do stołu.


Trzy dni później jeszcze za widna dojeżdżam tam załadowany do pełna chlebem,
jabłkami, kukurydzą i emocjami. Tego popołudnia silny wiatr roznosi wokół tak
silny zapach pieczywa, że i ja się skusiłem na jedną bułeczkę :)..., no dobra –
na dwie bułeczki, ale przecież usprawiedliwia mnie fakt, że od rana jeszcze nie
jadłem :( Na półce usadowiłem się wygodnie osłonięty siatką maskującą i
asekuracyjnie płaszczem przeciwdeszczowym. O 17:57 wśród głośnego szumu liści
osiki – JEST! RYKOWISKO uważam za otwarte :) Nagrałem tylko jeden ryk, ale było
ich kilka, a jeden całkiem blisko z tyłu. COŚ CUDOWNEGO!!!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz