Etykiety

niedziela, 6 grudnia 2015

Zwolnij

Listopad upłynął na wzmożonej pracy i dobrze. Przyszedł grudzień i wysyłając do kogoś smsa z treścią ZWOLNIJ!, miałem chyba siebie na myśli :)
Pierwsza sobota miesiąca i decyzja o wolnym i wyprawie do lasu.
Plan był znacznie inny niż to co się odbyło, ale i tak było warto. Znów poczuć ten zapach. Posłuchać “mowy” lasu, to raj dla mojej duszy!
W piątek po południu zapakowałem na terenówkę dwa pojemniki buraków, wziąłem z biura pilota do bramy i do domciu. W sobotę o 4-tej nad ranem widząc załadowane “uśmiechnięte” autko za bramą, klikam na pilota do automatycznej bramy i... ZONK ! Brama się nie otwiera. :( Chwila zniesmaczenia i mówi się trudno. Jadę własną osobówką i podróż kończę w miejscu gdzie dalej sięgają już tylko marzenia:)

Ciepła jak na grudzień noc. Księżyc przebija się przez niskie chmury. Dwie szyby boczne w aucie opuszczone, a wiatr smaga me skoncentrowane, pomarszczone lico. Utwardzona droga na której się ustawiłem, przecina kilka szlaków zwierząt, więc jestem pełen nadziei, że coś uda mi się zobaczyć. Nie musiałem czekać długo. Po około pół godziny w przedświcie, zza wzniesienia tuż opodal, wylania się jakaś świetlna łuna, a wraz z nią ognisty smok ziejący spalinami, ogniem żywym z reflektorów, zagęszczony hałasem piekielnym :)
No cóż? Uruchomiłem swojego rumaka, przejechałem przez wspomniane wzniesienie, a tam jakiś kilometr dalej wycinka:(  Przestawiłem autko w inne miejsce, poczekałem na wschód słońca i o radosnym sercu czas wracać do łóżeczka :) 
Ach, zapomniał bym o “pudle” – niecelnym strzale do przebiegającej przed maską łani :) Grunt, to to, że serduszko zarejestrowało owe zdarzenie – super!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz